Jacek odrzuca normy i reguły, który Franio akceptował bez problemu. Im bardziej się coś mu narzuca, wyjaśnia, motywuje tym trudniej osiągnąć to, co chcemy. Jacek zgadza się zazwyczaj wtedy, gdy ma swobodę wyboru. No cóż - trochę mnie to martwi w kontekście przedszkola, bo tam są przecież normy i reguły, ale mamy jeszcze czas.
Jaki jest sposób na zbója Jacka? Muszę zaakceptować jego szczególną naturę. Niezależnie od spokoju i skupienia Franka, muszę zaakceptować i nie krytykować wiecznego wiercenia się Jacusia. I nie mogę oferować mu pomocy na siłę, ale jakoś bez narzucania się.
Taki sam jest sposób na Frania, który boi się, że nie da rady się niczego nauczyć.
Akceptacja, akceptacja i jeszcze raz akceptacja. Jak chłopcy będą czuli, że są akceptowani to cokolwiek się dzieje, to jakoś pomalutku damy radę. Nie wiem jeszcze do końca jak, ale czuję, że akceptacja i rozumienie się nawzajem jest tu jakimś kluczem. Nie mam tu na myśli jakiegoś złego zachowania, którego nie można zaakceptować, ale naturę człowieka, że jest taki, jaki jest. My też przecież chcemy być akceptowani, żeby inni nas nie krytykowali, żeby innym podobało się to co robimy. Bo jeśli ktoś nami gardzi to w życiu się przed kimś takim nie otworzymy, a bardzo nie chcę, żeby dzieci czuły, że ich nie rozumiemy i nie akceptujemy i że dojdą do wniosku, że w ogóle szkoda z nami gadać.
Poza tym akceptacja umożliwia rozwój dziecka, dzięki niej urzeczywistniają się jego możliwości. Poza tym, trzeba jeszcze umieć dać odczuć dziecku, że jest akceptowane i kochane, ale to już zupełnie inna bajka.
Poza tym akceptacja umożliwia rozwój dziecka, dzięki niej urzeczywistniają się jego możliwości. Poza tym, trzeba jeszcze umieć dać odczuć dziecku, że jest akceptowane i kochane, ale to już zupełnie inna bajka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz