niedziela, 19 stycznia 2014

Co nowego?

Dawno nie pisałam. Złożyło się na kilka różnych spraw, ale znów jestem. Zapewne z mniejszą regularnością niż dawniej, ale czasem zmieszczę jakiegoś posta.
Wiele zmieniło się przez te pół roku. Wiele też zrozumiałam, że np. o niektóre rzeczy niepotrzebnie się martwiłam. Choćby te konflikty chłopców. Owszem, nadal bywają, ale Jacek jest już na tyle duży, że wszelkie moje tłumaczenia bardziej rozumie. Poza tym zaskoczyła mnie ogromna więź, jaka wytworzyła się między chłopcami. Gdy już się przyzwyczaiłam do myśli, że pewnie zawsze będą bardzo różni i nie będą się zbyt przyjaźnić, jakiś czas później, z każdym dniem odkrywałam jakie oni mają wspaniałe relacje!

Gdy byli maluchami zawsze miałam wyrzuty, że nie mogę im poświęcić tyle czasu, ile bym chciała, bo dwójka bobasów w domu wymagała poświęceń ich kosztem. Wyrzucałam sobie, że może drugie dziecko powinno być później, żeby na to pierwsze było odpowiednio dużo czasu, a gdy pierwsze pójdzie do przedszkola, wtedy będzie więcej czasu na drugie. Dziś niczego nie żałuję. Przez to, że niemal przez 2 lata byli zawsze ze sobą, mimo konfliktów i różnic, pojawiła się miedzy nimi taka wieź, która naprawdę mnie zdumiewa. A czy poświeciłam im wystarczająco dużo czasu? Nie wiem. Poświęciłam tyle, ile mogłam. Grunt, że oni wiedzą, że są kochani i mogą na nas liczyć.
Oczywiście nie ma reguły. Między naszymi chłopcami jest 1,5 roku różnicy i obecnie świetnie się dogadują. Nie oznacza to oczywiście, że w przypadku większej różnicy wieku więź jest niemożliwa. Na pewno jest możliwa. Z resztą podejrzewam, że ta "więź" będzie jeszcze ewaluować i raz będzie lepiej, raz gorzej, ale w każdym razie jest zupełnie inaczej niż jeszcze kilka miesięcy temu.

Chłopcy bardzo dużo bawią się razem. Franio ma naturę "nauczyciela" i dużo Jackowi tłumaczy, nie mówiąc już o tym, że uczy go angielskiego, którego sam uczony jest w przedszkolu. Jacek dość szybko zaczął mówić, więc chłopcy zaczęli się dogadywać. Franio uczy Jacka literek, cyferek, choć Jacek prześcignął Frania w cyferkach. Do ulubionych zabaw Jacka należy kolorowanie starych kalendarzy i zaznaczanie liter parzystych i nieparzystych. A jak widzi kalkulator to po prostu szał! Na spacerach Jacek może godzinami chodzić, jeśli tylko idziemy ulicą, na której jest dużo budynków i w nieskończoność może czytać numery domów. Z kolei w lesie szybciej się nudzi i nie chce mu się iść. Wtedy liczy kroki. Mały matematyk!

Chłopcy zżyli się ze sobą. Franio kiedyś niemal ze łzami w oczach pytał, czy zawsze będzie miał Jacka, bojąc się, że kiedyś zabraknie mu brata. A Jacek ustawia przy drzwiach wyjściowych ulubione zabawki Frania, żeby już na niego czekały kiedy wróci z przedszkola.

Nadal się czasem kłócą, ale i tak jest olbrzymi postęp!
Kiedyś cieszyłam się, że jak Franio pójdzie do przedszkola to będę mieć więcej czasu na Jacka. Ale teraz jakoś jest pusto w domu bez Frania i tęsknię za nim. A jak chłopcy są razem w domu, wtedy ja mam więcej czasu dla siebie, bo oni się razem bawią. A gdy Jacek jest sam wtedy się nudzi i bardziej liczy na moje zaangażowanie.
Niesamowite, jak to się zmieniło!
I zmieni się jeszcze bardziej. Bo w czerwcu Franio po raz drugi, a Jacek po raz pierwszy zostaną
starszymi braćmi :-)

1 komentarz: